„Remont” mieszkania. Zgłaszać?!

Marcin Koperski        21 lipca 2014        Komentarze (0)

Minęło trochę czasu od mojego ostatniego wpisu. Najpierw sprawy rodzinne, a później zawodowe sprawiły, że zabrakło czasu na pisanie. Niestety doba ma tylko 24 godziny i za nic w świecie nie chce mieć więcej 🙂

Na pewno zastanawiasz się dlaczego użyłem słowa remont w cudzysłowie. Jest to związane z zwyczajowym określeniem większości prac, jakie wykonujesz we własnym mieszkaniu. Nie jeden raz słyszałem rozmowy dotyczące „remontów”. Niesamowite dla mnie jest to, jak szerokie, w zestawieniu z ustawową definicją, jest potoczne zastosowanie tego słowa.

Raz Kowalski mówiąc Nowakowi – mam „remont” w domu – myśli o malowaniu dwóch pokoi. Innym razem „remont” oznacza dla niego burzenie ścian i zamianę lokalizacji kuchni z łazienką. Jak widzisz w tym jednym słowie mieści się bardzo szeroki zakres robót.

Tymczasem w prawie budowlanym pod słowem remont kryje się:

wykonywanie w istniejącym obiekcie budowlanym robót budowlanych polegających na odtworzeniu stanu pierwotnego, a niestanowiących bieżącej konserwacji, przy czym dopuszcza się stosowanie wyrobów budowlanych innych niż użyto w stanie pierwotnym.

Jak widzisz w wielu przypadkach to, co potocznie uważamy za „remont”, nie będzie remontem w świetle powyższej definicji.

Założę się, że przeprowadzając „remont” mieszkania nawet nie wziąłeś pod uwagę tego, że może to wymagać od Ciebie uprzedniego dokonania pewnych urzędowych formalności.

I w 95% sytuacji miałeś rację.

Z doświadczenia jednak wiem, że lepiej dla tych 5% chwilę się zastanowić. Lepiej zawczasu przemyśleć sprawę, niż później tłumaczyć się przed wezwanym, przez „ulubionego” sąsiada, organem nadzoru budowlanego. Szkoda na to Twojego czasu, a czasem i pieniędzy.

Dlatego w kolejnych wpisach pokażę Ci kilka przypadków, w których „remont” będzie od Ciebie wymagał podjęcia formalności.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: